poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 10.

Ponieważ był to pierwszy dzień w szkole , na szczęście nie miałam zadanych żadnych lekcji na następny dzień . Byłam w kuchni chwilę dłużej i rozmawiałam z mamą o tym, jak minął jej dzień .Kiedy mama zaczęła kolację spojrzałam na zegar na ścianie , zdając sobie sprawę, że jeszcze dobre cztery godziny aż przyjdzie Harry. Myślałam w jaki sposób ułożyć sobie czas. W końcu zdecydowałam się na długi prysznic .Potem zaczęłam szukać w mojej szafie coś, co mogłabym założyć. Pamiętałam, żeby ubrać się tak jak na co dzień , więc wybrałam kremowy top i ciemne jeansy. Założyłam do tego białe vansy i wszystko wykończyłam naszyjnikiem. Mały ptaszek perfekcyjnie prezentował się na mojej szyi. Strój już gotowy, teraz pora na makijaż.Wróciłam do łazienki i stanęłam przed lustrem, naszyjnik od razu rzucił mi się w oczy. Delikatnie pomalowałam oczy tuszem, a policzki musnęłam różem. Kiedy otworzyłam telefon zauważyłam, że miałam jedno nieodebrane połączenie od Anny i jedno od Harry'ego. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał : "5:36". Miałam jeszcze dobrą godzinę do jego przyjścia. Postanowiłam zadzwonić do Harry'ego , a potem do Anny, wiedząc, że Anna nie miała zbyt ważnego powody by dzwonić. Nie miałam pojęcia o co chodziło Harry'emu. Minęło kilka sygnałów, aż w końcu odebrał.
- Harley ?
- Hej, miałam nieodebrane połączenie od ciebie, co się dzieje? - spytałam niepewnie przygryzając dolną wargę.
- Czy możesz powiedzieć rodzicom o ... nas? - spytał.
Nie potrzebuje potwierdzenia, aby wiedzieć , że pytał o to czy powiedziałam moim rodzicom, że jest moją bratnią duszą.
- Pomyślałam, że możemy z tym zaczekać.- odpowiedziałam
Słyszałam jak  Harry wziął oddech.
- To dobrze, po prostu zastanawiałem się nad tym wszystkim.
- Nad wszystkim?  - zapytałam.
Usłyszałam, jak sie śmieje.
- Tak
- Dobrze, żegnaj Harry
- Poczekaj .
Przewróciłam oczami
- Tak ? - Zapytałam
- Lubisz kapelusze ?
Zaśmiałam się.
- Żegnaj Harry.
Zakończyłam rozmowę i szybko przejrzałam moje kontakty szukając numeru Anny. Nie czekałam długo bo odebrała prawie natychmiast.
- Hej Harely - odebrała, miała niezwykle wesoły głos.
- Hej . Co się dzieje? - Zapytałam .
- Um , ja i Layla myślałyśmy, ponieważ nie ma nic lepszego do roboty , możemy udać się do centrum handlowego dzisiaj wieczorem , tylko my we trzy?
Wziąłem głęboki oddech .
- Ja ... nie mogę, przykro .
- Och, co się stało ? - zapytała.
 Mogę tylko wyobrazić sobie jej wyraz twarzy. Zaczynało wypełniać mnie poczucie winy . Odpowiedziałam biorąc szybki oddech.
- Harry przychodzi dzisiaj na obiad .
Rozmowa ustała, a po chwili usłyszałam śmiech
- Dzisiaj? Czy nie uważasz , że to trochę za szybko?
Zmarszczyłam brwi.
- Co masz na myśli ?
- Już pozna twoich rodziców ?
- No tak, przecież prędzej czy później i tak by się poznali- broniłam swojego stanowiska.
- Dobra, dobra, to przynajmniej obiecaj, że następnym razem nam nie odmówisz.
Zaśmiałam się.
- Oczywiście .
- Yay ! Więc żegnaj Harley .
- Pa,do zobaczenia jutro .
- Do zobaczenia jutro.
 Kiedy Anna zakończyła rozmowę westchnęłam i uroczyście odrzuciłam mój telefon z powrotem na materac .Reszta czasu mijała dość szybko, zaparzyłam się w telewizor i nie wychodziłam z salonu, dopóki nie przeszkodziło mi pukanie do drzwi. Natychmiast poczułam jak moje serce zaczyna wyścig , ponieważ wiedziałam, że to był Harry. Wstałam z kanapy żeby mu otworzyć, a mój tata zrobił to samo.
- Otworzę - wymamrotał.
- Nie, nie , ja otworzę - uśmiechnęłam się , biegnąc obok niego , aby dostać się do drzwi pierwsza. Na szczęście udało mi się. Szybko otworzyłam drzwi, które ukazały uśmiechającego się  Harry'ego , który opierał się nonszalancko o framugę drzwi . Miał na sobie niebiesko-białą koszulę w kratkę, która była rozpięta na górze , odsłaniając jeszcze więcej jego tatuaży, ciemne dżinsy i kremowy kapelusz, pod którym sprytnie ukrył swoje loki. Więc dlatego zapytał, czy mi się podobały .

 - Hej - uśmiechnął się do mnie, formując usta w 'dzióbek' .
Mój tata odchrząknął powodując, że Harry go zauważył
- Miło pana poznać, panie Petterson- Harry skinął głową, wyciągając rękę aby uścisnąć jego dłoń.
 Ojciec uśmiechnął się najbardziej fałszywie jak potrafił .
- Mi też ciebie miło poznać.
Widziałam jak ojciec przygląda się tatuażom i kolczykom Harry'ego, szczęśliwie rozpraszając go z bardzo widocznym wisiorek na szyi.
- Wejdź- tata mówił, idąc w stronę kuchni.
 - Obiad jest już prawie gotowy- kontynuował.
 - Poczekamy - Harry zaśmiał się, biorąc mnie za rękę i splatając swoje palce z moimi. Spojrzałam na niego a on przymrużył oczy. Uniosłam brew a Harry wybuchł śmiechem. Przytulił mnie, jego broda spoczywała na moim ramieniu, kiedy kołysał nas . Czułam jak jego usta były tuż przy moim uchu.
- Pokażesz mi swojego pokój, kochanie.
-O-okay. -Jęknęłam się, ciągnąc go w stronę schodów.
Kiedy dotarliśmy do pierwszego schodka usłyszeliśmy głos mojej mamy.
 -Obiad gotowy!
 Harry przewrócił oczami, zanim odwrócił się i ruszył w stronę kuchni, tata już siedział na drugim końcu stołu, zaczynał kroić indyka. Usiadłam obok mojego taty, a Harry usiadł obok mnie. Moja mama w końcu usiadła obok taty na przeciwko mnie. Spojrzała na Harry'ego a potem na mnie i wyraźnie dała mi do zrozumienia, że nie tak go sobie wyobrażała. Słyszałam jak Harry odchrząknął obok mnie po czym wstał i wyciągnął rękę w stronę mojej mamy.
 -Miło panią poznać, pani Patterson.
 Mama uśmiechnęła się.
 - Proszę, mów mi Deborah.
Harry mrugnął.
 -Cokolwiek sobie zażyczysz, Deborah.
Widziałam jak policzki mojej mamy nabierają odcień głębokiego różu. On dopiero co spotkał ją, a ona już uśmiecha się do niego, musiałam przyznać, że nie jest tak źle. Po chwili  każdy napełnił swoje talerze jedzeniem, a mój ojciec uznał, że to dobry moment, aby rozpocząć rozmowę.
-Więc, Harry, co znaczą te wszystkie... tatuaże?
 -Są po prostu fajne -wzruszył ramionami.
 Mój tata pokiwał głową na jego prostą odpowiedz i z powrotem przeniósł swoją uwagę na stos puree na jego talerzu. Czułam jak moje ręce zaczynają być wilgotne. Wszyscy milczeli przez chwilę, zanim moja mama zaczęła mówić
-Więc uprawiasz jakieś sporty? - spytała a Harry uśmiechnął się do niej .
-Jako mały chłopiec grałem w hokeja, ale teraz nie zajmuję się już żadnym sportem.
 Moja mama otworzyła szeroko oczy i już wiedziałem, co się święci.
-Oh na prawdę ? - zapytała.
Harry skinął głową.
-Tak jak Harley kiedyś, prawda kochanie?
 Moja mama uśmiechnęła się .
 -Tak. - Wymamrotałam, spotykając się z uśmieszkiem Harry'ego
 -Ty? Hokej ? - Zaśmiał się a ja  zmarszczyłam brwi.
- Tak? Co w tym śmiesznego? - zapytałam
 -Nie, nie, to jest po prostu... -Oczy Harry'ego szybko przeniosły się na mojego tatę, zanim skończył zdanie. - Słodkie, to słodkie.
Wszyscy skończyli jeść w całkowitym milczeniu, atmosfera była jednak niewygodna, jedyne, co było słychać to dźwięk widelców i noży. Bez ostrzeżenia Harry oparł rękę na moim udzie, moje policzki natychmiast zaczęły płonąć. Usłyszałam kaszel ojca i zarówno ja, jak i Harry spojrzeliśmy w górę na niego.
 -Harry, jakie są twoje intencje co do mojej córki?
Gdy usłyszałam te słowa praktycznie wyplułam swój napój. Niepewnie spojrzałam w górę, aby zobaczyć jak oczy Harry'ego robią się coraz szersze.
- Przepraszam? - Wyjąkał.
- Słyszałeś -. Mój ojciec odpowiedział.
 - Panie Patterson, ja ..,
 - Czy kiedykolwiek skrzywdziłeś moją córkę? - Wtrącił ojciec
 - Co? No oczywiście, że nie. I nigdy nie będzie nawet myśleć o jej skrzywdzeniu prosze pana.
Mój ojciec zmrużył oczy.
 -Jesteś pewien, synu ?
Spojrzałam na Harry'ego i dostrzegłam jak jego szczęka zaciska się z gniewu.
- Jestem cholernie pewny.
Mój ojciec zaczął sie chytrze śmiać
- Nie wierzę ci .
Kątem oka obserwowałam Harry'ego jak przygryza swoją dolną wargę . Nie spuszczał wzroku z mojego ojca, kiedy ten mówił.
- Nigdy nie zaszkodzę mojej bratniej duszy , proszę pana.
Jego twarz przybrała kamienny wyraz a oczy skoncentrowały się tylko na jednej rzeczy... wisiorek Harry'ego. Spojrzał na moją mamę.
Nagle ręka Harry'ego znalazła się wokół mojej talii, a jego oczy przybrały głębszy odcień zieleni. Byłam pewna, że mój ojciec był obserwowany przez Harry'ego, ponieważ ledwo siedział na krześle. W końcu miał odwagę mówić .
- Synu, chcę, żebyś ją puścił.
Harry gapił się .
- Co ? Jest pan po prostu w błędzie .
- Powiedziałem, wynoś się z mojego domu , teraz .
- Tato - ostrzegłam .
Spojrzałam na Harry'ego z wyrazem współczucia , ale nie wydawało się żeby był mną zainteresowany. Patrzyłam jak zaczyna mówić z zaciśniętymi zębami.
- Może nie wyglądam jak święty , ale nigdy nie byłem i nigdy nie będę taki na jakiego pozoruje mój wygląd. Zawsze będę odnosił się z szacunkiem do pana córki. Ale jasne, wyrzuci mnie pan teraz, a ja i tak zawsze będę blisko niej.
Zanim ktoś miał okazję odpowiedzieć  Harry wstał. Był w połowie drogi do drzwi od kuchni , kiedy odwrócił się i spojrzał na mnie.
- Do zobaczenia, Harley . - Mrugnął przed kontynuowaniem wyjścia.
- Nie możesz być miły chociaż raz , prawda Jeff ? - mama syknęła wstając od stołu.
Bez wysłuchiwania kazań ojca odłożyłam nasze talerze do zlewu i poszłam do swojego pokoju.
Natychmiast wzięłam swój telefon z mojego łóżka i wsadziłem słuchawki w uszy.  Już miałam włączyć piosenkę, usłyszałam pukanie do okna za moją głową. Gdy moje oczy rozpoznały postać przyczajoną na dachu rozszerzyły się. Wstałam i w sekundzie miałam otwarte okno.
- Co ty tu robisz ? Jeśli mój tata zobaczy cię to cię zabije - szepnąłem .
Bez odpowiedzi Harry wsunął nogi przez okno i z mały hukiem wylądował w moim pokoju . Mogłabym powiedzieć , że był zdyszany bo miał ciężki oddech . Jak dostał się na dach nadal pozostaje tajemnicą.
- Mówiłem ci, że zobaczymy się później , a ja dotrzymuje obietnicy - mrugnął
-Plus nie pokazałaś mi swojego pokoju - dodał .
- Myślałam, że po prostu nie chcesz tracić na to czasu , to nic nadzw...
Zanim zdążyłam dokończyć Harry miał ręce wokół mojej talii , a jego czoło spoczywa na moim.
- Nie, kochanie , myślałem, że moglibyśmy się zabawić .
-T- to nie jest dobry pomysł, Harry - wymamrotałam, a moje czoło nadal pozostało oparte na jego.
- Dlaczego nie? - Zapytał , przysuwając się bliżej mnie.
- Co, jeśli mój tata przychodzie, albo moja mama?  - wzruszyłam ramionami .
Uniósł brwi ,
- Czy te drzwi posiadają zamek ?
Zmarszczyłam brwi.
- Oczywiście .
Harry uśmiechnął się .
- Problem rozwiązany .


____________________
Przepraszam, za zmianę planów.
Postaram się, żeby to się więcej nie powtórzyło ;)
Mam nadzieję, że układ graficzny jest już prawidłowy i nie ma w końcu żadnych błędów.
Jeśli jakieś jednak są to przepraszam, jestem już bardzo zmęczona.
Wracając do treści rozdziału to przyznam się wam, że sama byłam ciekawa jak potoczą się losy Harry'ego na obiedzie u państwa Pattersonów :D
Cóż nie było za miło, ale jednak dał sobie radę :D
Nawet nie wiem co będzie w następnym rozdziale, ale postaram się go przetłumaczyć w miarę szybko, żebyście nie musiały, czy też musieli jeśli mamy panów u nas na blogu ;p 
POWIEDZMY, ŻE NOWY ROZDZIAŁ POJAWI SIĘ W PIĄTEK WIECZOREM .

P.S
Dziękuję za wasze opinię pod poprzednim rozdziałem :)

niedziela, 13 października 2013

ZMIANA PLANÓW

UWAGA

ROZDZIAŁ POJAWI SIĘ JUŻ JUTRO (tj.14.10.2013).

PRZEPRASZAM ZA OPÓŹNIENIE, ALE MIAŁAM PILNY WYJAZD I NIE ZDĄŻYŁAM PRZETŁUMACZYĆ ROZDZIAŁU DO KOŃCA . 

środa, 9 października 2013

Rozdział 9.

Nigdy nie byłam jedną z zainteresowanych historią, więc ostatnią lekcję, która trwała tylko w sumie pięćdziesiąt minut odczułam jako dobre trzy godziny. Gdy nauczycielka sprawdziła obecność , przeszła do PowerPoint,w którym wyjaśniła nam różne zagadnienia, które mamy zaliczyć w przeciągu roku szkolnego, moim zdaniem znalezienie informacji było niepotrzebne , bo myślałam o czym innym. Głośny dzwonek sygnalizujący koniec lekcji wyrwał mnie z oszołomienia i szybko zebrałam swoje rzeczy, które na szczęście były tylko nieużywanym zeszytem i automatycznym ołówkiem.Wrzuciłam dwa przedmioty do torby, przed przekroczeniem drzwi natychmiast powitał mnie raczej znudzony Harry oparty o ścianę na przeciwko . Gdy jego oczy mnie znalazły, wargi ułożone w prostą linię , utworzyły uśmieszek . Odepchnął się od ściany , kiedy udaliśmy się do mnie.
-Gotowa? - Spytał, delikatnie biorąc moją dłoń .
Odwzajemniłam jego uścisk i skinęłam głową w odpowiedzi. Szliśmy przez korytarz do drzwi frontowych , gdzie skręciliśmy w prawo do zacisznego parkingu dla studentów. Gdy dotarliśmy do jego nowego, czarnego Mercedesa , Harry otworzył drzwi pasażera dla mnie. Jego zachowanie było słodkie.To coś, czego zazwyczaj nie można dostrzec w zachowaniu  nastolatka , to na pewno .
 - Dzięki - mruknęłam , siadając na siedzeniu oprawionym ciemną skórą .Harry tylko kiwnął głową , zanim szybko zamknął drzwi . Przysięgam, widziałam jak na jego policzkach pojawił się lekki odcień purpury , gdy przebiegł z przodu samochodu, aby dostać się do miejsca dla kierowcy .Gdy usiadł wziął szarą beanie  z tylnego siedzenia i włożył ją na głowę tak, że jego loki wysunęły się po bokach. Wyglądało to bardzo uroczo.Bez słowa umieścił klucz w stacyjce , a za chwilę byliśmy już na głównej autostradzie .
- Więc gdzie mieszkasz dokładnie? - Harry zaśmiał się 
- Do następnych świateł , potem skręć w prawo,  następne dwa światła w dół i skręcamy w lewo - poleciłam i przyglądałam się Harry'emu który dokładnie obserwował drogę przed sobą 
 - Brzmi to dość łatwo - Harry uśmiechnął się , co sprawiło, że ja odwzajemniłam mu tym samym. Po chwili zauważyłam , że Harry zatrzymał się tuż przy krawężniku .
- Czy chcesz żebym otworzył CI drzwi ? - spytał, a ja rozpłynęłam się w jego oczach kiedy odwrócił się w moją stronę .
- Nie, nie w porządku. - skinęłam głową, sięgając do klamki.
Gdy moja ręka spotkała zimny metalowy uchwyt  , Harry zatrzymał mnie.
- Poczekaj, Harley -odwróciłam głowę  i uniosłam brwi , kiedy Harry wziął moją rękę i złączył ją ze swoją .

 - Tak ? - zapytałam , mój głos brzmiał słabo i bez tchu z powodu przenikliwego spojrzenia Harry'ego.Bez żadnej werbalnej odpowiedzi , Harry zaczął pochylać się ku mnie . Mój oddech uwiązł w gardle , kiedy jego twarz zbliżyła się bliżej mojej. Jego usta powoli weszły w kontakt z samym rogiem moich ust, po czym odsunął się , a na jego twarzy pojawił się uśmieszek .- Do zobaczenia wieczorem - mruknął , łapiąc swoją wargę między zęby. - Do zobaczenia wieczorem - powtórzyłam zdumiona z uśmiechem wyrytym na mojej twarzy , zanim w końcu otworzyłam drzwi samochodu i wyszłam. Szybko przeszłam na ścieżkę do drzwi i pomachałam  Harry'emu przed progiem. Chwyciłam gałkę drzwi i weszłam do środka. Gdy weszłam od razu poczułam na sobie wzrok mojego taty , pomimo tego , że mój nadal był skierowany w dół. - Jesteś w domu bardzo wcześnie - zauważył , przerywając niezręczną ciszę .- Ja um , przyjechałam - mruknęłam , zsunęłam sandały z moich stóp i spojrzałam na niego. 
 Siedział daleko pisząc coś na swoim laptopie. Okulary na jego nosie były niebezpiecznie nisko zsunięte .- Przyjechałaś ? Z kim ? - zapytał , zaczynając przesłuchanie. - Z Harry'm - odpowiedziałam po prostu- Z chłopakiem ? Z Harry'm ? - ponownie zapytał.
 Nie mogłam wyczuć ani jednej emocji w jego głosie , co było bardzo niezręczne.
- Tak - wzdechnęłam . Tata dopiero zaczynał mnie o wszystko przepytywać .- To twój chłopak  ? - spytał pospiesznie poprawiając okulary  palcem wskazującym.- Harry , to um ... on jest uh , tak - odpowiedziałam , moje słowa wychodziły niepewnie. Moje dłonie stały  się wilgotne i lepkie , co nie brzmiały zbyt dobrze.Nie mogłam sobie nawet wyobrazić, co dzisiaj będzie. Postanowiłam , że razem z  Harry'm moglibyśmy powiedzieć moim rodzicom o naszych pasujących do siebie wisiorkach . To był dość duży problem dla wszystkich. To nie jest tak, że weźmiemy ślub czy coś , ale na pewno to będzie coś poważnego.Tata chciał coś powiedzieć , ale mu przerwałam .- Dzisiaj do nas przyjdzie - tata zmarszczył brwi.- Dzisiaj?- Tak, o szóstej .Mój tata zakaszlał .
- Równie dobrze mógłby po prostu przyjść na obiad .-O-obiad ? - zająkałam się - Tak - odpowiedział i jego usta uformowały się w uśmieszek .- O- okay . Powiem mu ... siódma pasuje ? Mój tata wzruszył ramionami.- Szósta trzydzieści jest w porządku .- W porządku . - skinęłam głową i popędziłam w stronę schodów .Wbiegłam do mojego pokoju i od razu położyłam się na łóżku. Wybrałam numer Harry'ego. - Harley ? - odpowiedział zaraz po odebraniu. - Hej, tak , um zmiana planów . Przyjdziesz na obiad . - powiedziałam bawiąc się palcami z przyzwyczajenia.- Um, w porządku?- Tak, myślę że będzie fajnie .- Nadal mam przyjść o szóstej ?
- Szósta trzydzieści. - odpowiedziała, - Okej, brzmi dobrze .- Cześć Harry . - Do zobaczenia Harley .Zakończyłam rozmowę i rzuciłam mój telefon na puste miejsce na materacu obok mnie .Minęło kilka minut  i na dole usłyszałam skrzypnięcie otwieranych drzwi i dźwięk kluczy , natychmiast wiedząc, że moja mama wrócił do domu z pracy. Wstałam z łóżka i przeciągnęłam się , zanim powoli zbiegłam na dół po schodach. Weszłam do kuchni, gdzie zauważyłam moją mamę z filiżanką kawy.- Hej, jak tam pierwszy dzień w szkole ? - zapytała , jej oczy rozbłysły w oczekiwaniu , kiedy patrzyła na mnie.- Dobrze - odpowiedziałam po prostu .- Dobrze ? Tylko dobrze ? - zapytała , poruszając brwiami .Nie mogłam powstrzymać śmiechu.

 - Dobrze .- Twój ojciec powiedział mi o Harry;m - przerwała mi , ogromny uśmiech pojawił się na jej twarzy.Poczułam ciepło na moich policzkach. - To żaden problem , jeśli przyjdzie na obiad , prawda ?
- Jasne , że nie. - odpowiedziała promiennie . - Okay , fajnie.  - uśmiechnęłam się- Więc jak on wygląda? - zapytała , a jej głos być bardzo delikatny .- Um , on jest uh , ma kręcone włosy , zielone oczy i jest naprawdę wysoki - Wzruszyłem ramionami .I nie była całkowicie pewna, czy powinnam wspomnieć jego licznych kolczykach i tatuażach  , wiedziałam, że moi rodzice nie byli zbyt przychylni w tych sprawach , na razie postanowiłam zachować to dla siebie. Poznają go już przecież dziś wieczorem. Wciąż pamiętam , jak musiałam praktycznie błagać ich , aby pozwolił mi przekłuć moje uszy. Poza tym , że nie powinno się oceniać z wyglądu. - Świetnie , brzmi na bardzo przystojnego - moja mama mruknęła , na co ja nieśmiało przytaknęłam.
- Tak, on jest ... inny.


___________________
Proszę bardzo , rozdział na który czekaliście ! :) 
Starałam się jak mogłam , żeby wyszło jak najlepiej . 
Od razu przepraszam jeśli pojawią się jakiekolwiek błędy . 
I wieeelkie so sorry za układ graficzny ( chodzi mi o to , że dialogi poprzesuwały się nie tu gdzie trzeba po opublikowaniu ;x , następnym razem postaram się to zmienić ;) )

NOWY ROZDZIAŁ PRZEWIDUJĘ JAKOŚ NA WEEKEND . ( sobota , lub niedziela wieczór) 

Chciałabym jeszcze , żebyście napisali w komentarzach swoją opinię na temat tłumaczenia. :) 
Pozdrawiam :D
 

wtorek, 8 października 2013

UWAGA

Witam wszystkich ! ;)
Jestem nową tłumaczką , postaram się robić to co do mnie należy jak najlepiej :D
Mam nadzieję , że się polubimy i nie będzie jakiś większych komplikacji zarówno z dodawaniem rozdziałów jak i z tłumaczonym tekstem .

Właśnie zabrałam się za tłumaczenie nowego rozdziału , który powinien pojawić się tak mniej więcej pi razy oko (taak moje teorie xdd ) JUTRO WIECZOREM .

Postaram się jak mogę , żeby tekst był przetłumaczony jak najlepiej potrafię :)

Aaa i jeśli macie do mnie jakieś pytanie to możecie znaleźć mnie TU :)

Pozdrawiam :)

piątek, 13 września 2013

Oddam tłumaczenie

Jest mi niezmiernie przykro ale muszę to zrobić.- Jeśli ktoś chciałby zając się dalszym tłumaczeniem tego opowiadania wystarczy napisać w komentarzu lub na TT.

Niestety dowiedziałam się, że internet będę mieć z powrotem dopiero za 2 miesiące. Wbrew pozorom to kupa czasu i zdaje sobie sprawę jak ciężko jest czekać tyle na kolejny rozdział. Poza tym nawet po tych 2 miesiącach nie jestem pewna czy będę miała czas tłumaczyć, jest dopiero początek roku, a ja już jestem tak zabiegana, że nawet nie mam czasu posprzątać pokoju czy pouczyć się wystarczająco, nie mogę nawet pomyśleć o np. obejrzeniu ulubionego serialu albo wyjściu na dwór. Chce zorganizować jakoś swój czas, żeby mieć kiedy to robić i myślę że nie znalazłabym w nim miejsca na tłumaczenie. Strasznie mi przykro, niewiarygodnie mnie to boli bo kocham to ff ale cóż, nic na to nie poradzę. Mam nadzieję, że nasz ukochany Keeper, trafi w ręce osoby, która będzie częściej dodawała rozdziały, miała dla was więcej czasu  i szybciej nadrobi rozdziały. ;(

Żegnam się więc z wami moi kochani i proszę nie miejcie mi tego za złe.
Luv ya :*

piątek, 6 września 2013

Rozdział 8

- Więc, um, kiedy chcesz przyjść? - zapytałam niepewnie, przygryzając swoją dolną wargę.
Nadal myślę, że Harry nie rozumie w co się pakuję. Praktycznie kopał sobie grób. Jeśli mój ojciec powitałby go z otwartymi ramionami, jestem prawie pewna,  że myślałabym, że to sen.
- Jak brzmi szósta? Nie za wcześnie, nie za późno. - Harry zaproponował
- Dobrze - skinęłam głową, posyłając mu mały uśmiech. Harry skinął głową z powrotem, zanim złamał nasz kontakt wzrokowy, jego wzrok spotkał się z drewnianym stołem.
- Jaką lekcje masz następną? To dziwne, że nie widzieliśmy się dzisiaj na korytarzu. - zapytał biorąc kolejny łyk z mojej butelki z wodą. Wyjęłam złożoną kartkę z przedniej kieszeni i skanowałam ją.
- Historia powszechna, sala D-23. - odpowiedziałam czytając dokładnie to, co widziałam.
- Cóż, jestem w pokoju D-25, który jestem pewien, jest tuż obok.
- Tak myślę, że jest. - uśmiechnęłam się
- Możemy iść razem. - Harry puścił mi oczko. Przewróciłam oczami, co wywołało u niego wybuch śmiechu.
- Nie uważasz, że to dziwne,  że między dziewiątą a dziesiątą klasą, nie pamiętam, żebym cię choć raz widziała ? - zapytałam
- Tak, nie pamiętam żebyśmy widzieli się kiedyś. - Harry wzruszył ramionami
- Gdzie byłeś przez te kilka ostatnich lat, to znaczy oprócz...więzienia. - Harry uśmiechnął się chrapliwie/durnowato.
- Cóż po wzroście mojego wyroku, byłem zmuszony do przeniesienia się do innego okręgu szkolnego.
- Dlaczego pozwolili ci wrócić? -zapytałam
- Moi rodzice skarżyli się, że dojazd był za długi.
- Nie mogłeś po prostu wziąć autobusu?
- Mój dom nie był w pobliżu żadnej trasy autobusowej i żaden kierowca nie był skłonny jechać po mnie. -został przesłuchany.
- Oh, w porządku. - Harry wypuścił lekki śmiech.
- Brzmisz jak trochę wkurzona, że pozwolili mi wrócić.
- Nie jestem. - wymamrotałam .Harry uniósł na mnie brew a ja wzdychnęłam. - Daj spokój, wiesz, że nie jestem bo nigdy nie spotkałabym ciebie.
- Wiem, wiem, żartuję. - Harry roześmiał się - Wiem, ale przypuszczam, że to po prostu fatum, że zobaczyłaś mnie dziś rano.
- To nie jest nieszczęście, niektórzy ludzie całe życie nie mogą znaleźć swojej bratniej duszy.
- Nie wyglądałaś na taką chętną kiedy mówiłaś mi, że jesteś moją bratnią duszą. - Harry wzruszył ramionami, jego usta wciąż trzymały uśmieszek, który mówił mi, że on po prostu gra. Wciąż brałam go na poważnie.
- Co? Nie.- jęknęłam
- Więc mówisz, że nie wiedziałaś, że mamy dopasowane wisiorki przed meczem siatkówki? - Harry zapytał stukając palcem o stół i czekając na moją odpowiedź.
- Dobrze, wiedziałam. Już ci to mówiłam. - westchnęłam
- Wiem po prostu bawię się z tobą, kochanie. - Harry roześmiał się
- Dobrze, możesz przestać, proszę? - jęknęłam
- Musisz się rozluźnić. - Harry powiedział, w jego głosie dało wyczuć się cień rozbawienia gdy jego ręka dosięgła spocząć na szczycie mojej. (złapał ją za ramię, jak ktoś by nie rozumiał) Nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.
- Przypuszczam że po prostu Anna i Layla działają tak na mnie. One zawsze są takie poważne.
- Nie, wyglądają jakby miały dużo zabawy. - Harry powiedział ironicznie, przewracając oczami.
- Dobra, dobra, rozumiem, że nie lubisz zbytnio moich znajomych. Możemy to ominąć? - zaśmiałam się wyciągając rękę spod jego. Uśmiech Harrego urósł.
- Tak, co powinienem założyć dziś wieczorem?
- Po prostu coś na co dzień chyba. - Wzruszyłam ramionami. Harry pstryknął palcami.
- Cholera, myślałem o wynajmie garnituru i krawatu. - uniosłam brwi
- Nie masz jeszcze ani jednego własnego? - Harry wzruszył ramionami
- Nigdy nie miałem powodu. - Nie mogłam powstrzymać się od uśmiechu
- Po prostu załóż coś na co dzień, ale to byłoby interesujące zobaczyć cię w garniturze i pod krawatem.
- Dlaczego? - zapytał. Wzruszyłam ramionami,  a Harry roześmiał się. - Ty i ja dobrze wiemy, że wyglądam cholernie dobrze. - potrząsnęłam głową
- Jesteś tak pewny siebie. - Harry roześmiał się
- Przykro mi ale nie mogę nic na to poradzić.
Nie długo po tym zadzwonił dzwonek i wszyscy zaczęli wychodzić z zatłoczonej stołówki. Spojrzałam przez ramie, próbując znaleźć Anne i Layle ale ich stolik był już wyczyszczony. Musieli wyjść wcześniej, kiedy mój powrót był im bliski bo jeśli nie z całą pewnością pobiegłabym do nich przy wyjściu. Na naszej drodze korytarzem Harry wziął moją rękę w jego, zbierając tym samym całą moją uwagę.
- Spotkamy się na zewnątrz twojej klasy po dzwonku, a następnie zawiozę cię do domu? - zapytał
- Nie musisz, mogę po prostu iść, to nie jest tak daleko. - zapewniłam Harrego
- Nie. Nalegam. - Harry uśmiechnął się. Z roztargnieniem przewróciłam oczami.
- Zgoda.
-----------------------------------------------------------

ROZDZIAŁ NIE SPRAWDZONY

-----------------------------------------------------------
Zdążyłam jeszcze przetłumaczyć ten rozdział. Moje ostatnie chwile z internetem spędzam tłumacząc Keeper ale po prostu musiałam. Myślę, że internet będę mieć z powrotem za niecały miesiąc.  :)

UWAGA
Nie będzie już informowanych bo jest was za dużo. Dzisiaj ostatni raz poinformuję wszystkich o nowych rozdziałach i usuwam zakładkę. Przepraszam, ale nie dam rady. 

Przy 6 rozdziale było 31 kom. (nie licząc moich lolz).  Nawet nie wiecie jak się ciesze czytając je, a zawsze robię to po kilka razy. 
------
W komentarzach możecie dodawać swoje tt (szczególnie jeśli piszecie z anonima.) Będę mniej-więcej wiedzieć kto piszę .
Możecie mnie też zaobserwować - @HeShouldBeHere - Zawsze daje follow back.  

 Kocham was wszystkich wiecie o tym, c'nie?  :>
-------
PS. Wolicie jak piszę tak jak dzisiaj - tak 'ciaśniej', bardziej zbijam tekst czy tak jak wcześniej -  luźno, robię większe odstępy?

czwartek, 5 września 2013

Rozdział 7

POZDRAWIAM I DZIĘKUJĘ ZA DEDYKACJE ~Gilli
Pisze wspaniale. Musicie przeczytać jej ff o Harrym - http://cry-and-fly.blogspot.com/
----------------------------
Czułam pojawiający się guzek w gardle, kiedy Layla i Anna  skierowały swoją uwagę do przestrzeni za mną, która wiem, że była zajęta.

- Czy on idzie tutaj? - powiedziałam bezgłośnie.

Layla skinęła głową, a ja wzięłam głęboki oddech.

Cień spadał w dół obok mnie, nie wkrótce po szybkim pojawieniu się ciemnego zestawu loków.

- Cześć Harley. - Harry mrugnął, krzyżując ramiona na stole przed nami. Jego działanie sprawiło drganie stołu, razem z przewróceniem  butelki z wodą Anny .

- Hej. - wymamrotałam patrząc w górę, na jego przepełnione emocjami oczy.

- Masz dobry pierwszy dzień? - zapytał, ale jego niezainteresowana postawa mówiła mi, że to był sarkazm.

Odpowiedziałam niezależnie od tego.

- Tak.

Przesunął dłonią po włosach,  zanim szybko odwrócił wzrok. Uśmieszek zaczął pojawiać się na jego ustach, zanim przeniósł je do mojego ucha.

- Chodźmy do innego stolika, więc będziemy mogli być tylko ty i ja, tak?

Odchyliłam swoją głowę z daleka od niego.

- Naprawdę, bardzo chciałabym tu siedzieć Harry. - wyszeptałam, przekręcając głowę tak, że teraz patrzyłam w jego mroczne oczy. Wiedziałam, Anna i Layla oglądały nas bezgłośnie, stawiając nas na krawędzi.

- Po prostu chodź, Twoi przyjaciele zrozumieją. - Harry nadal szeptał, zupełnie ignorując mój rodzaj odmowy.

Słodki głos Anny rozciął dość napiętą atmosferę.

- Po prostu z nim idź Harley. Jest w porządku.

Wiedziałam, że jeśli się nie przymuszę, impulsywne, dokuczanie Harrego nie dobiegnie końca.

Wstałam od stołu bez słowa i skrzyżowałam ramiona na piersi. Posłałam Annie i Layli słaby uśmiech, który one uroczyście powtórzyły.

Harry wstał z satysfakcją wymalowaną na jego twarzy wcześniej biorąc moją dłoń w jego. Zaprowadził mnie do pustego stolika, najprawdopodobniej zachowanego wolno na zamówienie Harrego. Cały czas oczy wszystkich pozostawały na nas, ostry piorunujący wzrok  i pełne podziwu spojrzenia praktycznie paliły poprzez mój kark. Harry usiadł na przeciwko mnie, jego wzrok też był bez wątpienia na mnie.
Wpatrywałam się w swoje ręce, myśląc o manicurze, im dłużej studiowałam moje fałszywe usprawiedliwienie dla skórek coraz bardziej i bardziej go pragnęłam.

Wszystko było niekomfortowo ciche między nami dwoma siedzącymi przy stole, zanim wreszcie zaczął mówić.

- Nie jesteś głodna? - to było wszystko o co zapytał.

Pokręciłam głową.

- Panna Gordon rozdawała na powitanie pierwszego dnia pączki. Jest dobrze, bądź co bądź dziękuję za pytanie.

- Też nie jestem głodny. - Harry wymamrotał, przerzucając jego nieco pustą i poobijaną czarną torbę z powrotem na stół. Wyciągnął telefon z jednej z kieszonek.

- Potrzebuję twojego numeru. - powiedział podając mi swój telefon.

Uniosłam na niego brew zanim durnowaty uśmiech wreszcie pojawił się na jego posągowej twarzy.

- No i co? - zapytał

- Co, no i co? - zaśmiałam się

- Nie zamierzasz zapisać w nim swojego numeru? - zaśmiał się z powrotem, jego kolczyk w wardze ruszał się gdy jego język powoli sunął po jego wierzchu.

Uśmiechnęłam się

- Pierwsza chce odpowiedzi.

- Odpowiedzi? - Harry zaśmiał się, opierając swój podbródek na rękach. - To powinno być interesujące.

- Czy to prawda że poszedłeś do więzienia? - zapytałam, moje słowa wychodziły bardziej pochopnie niż miałam w zamiarze. Zerknął na mnie z powrotem.

- Tak.

- Na jak długo?

- Osiemdziesiąt dni.

- Za co?

- Czy to ważne?

- Oczywiście!

- Pobiłem faceta.

Delikatnie skinęłam głową zanim spojrzałam z powrotem na moje paznokcie.

- Czemu udajesz tak cholernie oschłą wobec mnie? To wszystko przez więzienie, prawda? Kochanie, to nie tak jakbym popełnił pieprzone morderstwo! - Harry wykrzyczał bez wątpliwości zbierając uwagę całej stołówki. Nie mogłam pomóc ale wykryłam nutkę rozbawienia splecioną z jego surowym tonem.

- Nie robię tego! - rzuciłam z powrotem

- Tak, robisz! - zaśmiał się, mogłam powiedzieć, że ze mnie drwił.

- Proszę,przestań być tak głośnym, wywołasz scenę. - wyszeptałam chowając moją twarz w dłoniach.

Usłyszałam westchnienie Harrego, które uznałam za oznakę porażki. Cóź, to było wystarczająco dla mnie. Przesunęłam jego telefonem po stole i odblokowałam ekran.

- To nie było takie trudne,  teraz było? - bąknęłam, sklejając moją wargę w procesie.

- Uważaj Har. - Ni mogłam pomóc ale śmiech opuścił moje usta.

- Har?

- Tak, Har.

Wzruszyłam ramionami. - Cóź wszystko jest lepsze od "kochanie". - sądziłam

- Wiesz, że przecież to zawsze będzie moim ulubionym , kochanie.

Przewróciłam oczami, a następnie kontynuowałam zapisywanie mojego numeru w jego telefonie.

- Więc jak poważnie pobiłeś tego faceta? - zapytałam, wręczając mu z powrotem jego telefon.

- Możemy porozmawiać o tym w innym czasie i  innym miejscu, mniej publicznym? - Harry jęknął złączając swoje brwi mocniej.

- Dobra, w porządku. - westchnęłam, zakładając jedną nogę na drugą.

- Masz dziwnych przyjaciół. - Harry zaśmiał się, przypuszczałam, że gwałtownie zmienia temat. Na jeden z których byłam bardzo przeciwko dyskusji w tej chwili.

Kiedy zdał sobie sprawę, że nie znalazłam nic zabawnego w jego komentarzu, złączył usta w prostą linie.

- Są mili jeśli zdecydujesz się ich poznać. - broniłam

- Już mogę powiedzieć, że mnie nie lubią. - wymamrotał

- Cóź, masz dość reputacji. - wzruszyłam ramionami, biorąc łyk wody z butelki, którą wygrzebałam z plecaka.

Harry pozostał cicho przez minutę, zanim nie usłyszałam jego czystego głosu.

- Ludzie nie sprawiali ci dzisiaj problemów, prawda? - zapytał, powodując, że podniosłam brew.

- Nie. - zwyczajnie odpowiedziałam.

Harry skinął głową zanim wziął wodę z mojej ręki.

- Dobrze-  - Powiesz mi jeśli będą, prawda?

- Tak. - splunęłam, jego mało ważne, drobne pytania zaczęły mi wchodzić na nerwy. Ale przypuszczam, że muszą znaczyć dla niego coś ważnego.

- Robisz coś dzisiaj po szkole? - Harry zapytał, biorąc łyk wody z mojej butelki.

- Prace domową - wzruszyłam ramionami

- To wszystko? - zaśmiał się

- Tak - odpowiedziałam mrużąc na niego oczy .

- Mogę przyjść? - zapytał. Wytrzeszczyłam oczy zanim zaczęłam myśleć nad tym co odpowiedzieć.

- Nie wiem czy to dobry pomysł. - odpowiedziałam wreszcie po krótkiej ciszy.

- Dlaczego nie? - Harry zapytał jego głos podniósł się mimowolnie. Brzmiał na prawdziwie obrażonego. Moje oczy podróżowały do jego wystawionej klatki piersiowej, jego naszyjnik leżał gdzie jego koszula była rozpięta.

- Mój ojciec, on~   -

- Jestem twoją bratnią duszą Harley, nie obchodzi mnie co on myśli. - splunął, ucinając moje zdanie.

- Wiem, ale~   -

- Nie, nie dbam o to. Chce go poznać.

- Tylko bądź miły. - poprosiłam

Usta Harrego zakrzywiły się w prawdziwy uśmiech.

- Postaram się najlepiej, chociaż 'miły' to nie jest czymś co robię najlepiej.

- Dziękuję ci. On potrafi być naprawdę trudny, jego skorupa jest zdecydowanie jedyną tak twardą do złamania.

- Musisz się uspokoić, Harley, wszystko będzie dobrze. - Harry zapewnił mnie, jego ton był o wiele bardziej poważny, niż się spodziewałam.

Wypuściłam powietrze.

- Lepiej żebyś miał rację.

- Nigdy się nie mylę.
-------------------------------------
Nareszcie uporałam się z tym rozdziałem. Były takie dziwne zwroty, że naprawdę się namęczyłam tłumacząc je. Cały rozdział mimo, że taki krótki tłumaczyłam ponad 4h. lolz może to coś ze mną nie tak.
UWAGA
Dzisiaj dowiedziałam się, że nie będę mieć od jutra internetu bo skończyła nam się umowa a moi rodzice nie chcą jej przedłużać i będą brać go gdzie indziej. Wiec kupiłam sobie pakiet i będę na razie tylko na moblnym (nie długo, bo też mi się będzie kończył.) - mogę spróbować tłumaczyć z watpad'a i spisywać na kartkę a później na fb wysłać kuzynce i ona by dodawała (dodałam ją do współtwórców.) albo poproszę ją żeby sama tłumaczyła chociaż przez jakiś czas. (żeby przynajmniej raz w tygodniu pojawił się rozdział.) także jak  coś to sprawdzajcie mojego tt wszystko napiszę (jak będę mieć jeszcze mobile).  Bye xD