czwartek, 30 stycznia 2014

Rozdział 25.


Przygryzłam dolną wargę, chwytając ją niemiłosiernie pomiędzy zęby, kiedy sucha skóra spotkała się z językiem.
- Czy to ma związek z Harrym?- Syknęłam.
 Po drugiej stronie była śmiertelna cisza zanim usłyszałam lekki dźwięk pociągnięcia nosem.
- Zaraz wejdziemy na górę. - Layla mruknęła, kompletnie ignorując moje pytanie.
Czułam szybki wzrost mojego pulsu, a stopy wściekle kopały w białe drewno oparcia łóżka.
Zanim miałam nową szanse, żeby coś powiedzieć, Layla rozłączyła się, zostawiając mnie w większym rozdrażnieniu niż byłam wcześniej. Z powrotem położyłam się na łóżku, głowa przyjemnie opadła na jedną z wielu poduszek, kiedy zamknęłam oczy usłyszałam  słaby dźwięk otwierania się drzwi i głęboki głos ojca. Odgłos kroków stawał się głośniejszy i dochodził ze schodów. Wszystko ucichło, otworzyłam oczy, natychmiastowo kierując wzrok ku drzwiom, Patrzyłam jak wolno otwierają się skrzypiąc. Ukazując niepewną Anne i wkurzoną Layle.
 - Cześć. -  Anna szepnęła, podejmując kierunek do krawędzi łóżka. Usiadłam, posyłając sztuczny uśmiech.
- Hey.
Layla nie patrzyła na mnie, zamiast tego utrzymywała całą swoją uwagę na drewnianej podłodze pokoju. Patrzyłam jak bierze głęboki wdech, a jej klatka piersiowa się uniosła, gdy to zrobiła.
- Naprawdę go lubisz? - Zapytała. Jej gwałtowny głos, zaskoczył mnie powodując, iż lekko podskoczyłam.
- Przepraszam?- Zapytałam. Upewniając się czy poprawnie słyszałam jej słowa.
- Naprawdę go lubisz? - Jej ton stawał się bardziej drażliwy.
- Tak, przypuszczam.  
W tym samym czasie spojrzała na mnie, ale jej brew uniosła się.
 - Przypuszczasz ?  
Jedynie wzruszyłam ramionami.
 - Czy kiedykolwiek może  myślałaś nad tym, że twoje decyzje są za pochopne ? - Zapytała. Jej głos był bardziej miękki i spokojniejszy, co sprawiło że się trochę uspokoiłam. 
- Nie wiem szczerze. 
- Minęły cztery dni, a wy dwoje zachowujecie się trochę jak w związku małżeński. - Zaśmiała się, ale to nie było śmieszne, nawet dla Anny.
- Dlaczego tak mówisz? - Zapytam. Próbując zachować się normalnie. 
- Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się może czy Harry nie jest nieco natrętny? - Zapytała ignorując moje pytanie. Zmarszczyła nos na sekundę, jak jej nie odpowiedziałam
- Nie - Powiedziałam przez zaciśnięte zęby.
- Naprawdę ? Ponieważ jak zawsze widzę was to on trzyma twoje dłonie w jakiś dziwny sposób. Zawsze musi być z tobą, może naraża Cię na kłopoty? A to skradanie się do twojego pokoju? Wie jaki twój tata jest pod względem twojego bezpieczeństwa.
Potrząsnęłam głową.
- On to zna, wie o co chodzi.
- Dlaczego kłamiesz ?
- Nie.
- Dlaczego on wie lepiej?- Zapytała, oblizując usta.
- Przeszedł zbyt wiele, Layla.
Założyła ręce na swojej klatce piersiowej, skinęła głową.
- Oh tak, Na przykład co ?
- Miał ciężkie przeżycia, czy to ma znaczenie? - Splunęłam
- Przeżycia? Jakie ? Siedzenie w więzieniu ?
- Nie oczywiście, że nie.
Nie planowałam powiedzenia tego co mi powiedział Harry, ale nie spodziewanie wymsknęło mi się.
-On nie ma matki, nie wiem jak albo kiedy umarła, ale nie będzie już jej miał. Jego ojciec jest w więzieniu na resztę życia, nigdy nie wyjdzie, nie będzie go tu dla własnego syna, jak Harry był dzieckiem, został absolutnie bez nikogo, czekał na kogoś takiego jak ja. Jestem teraz wszystkim co ma.
Layla zerknęła na Anne, która już wlepiała wzrok w podłogę, a jej warga była pomiędzy zębami.
 W pokoju panowała śmiertelna cisza, mogłam praktycznie słyszeć tykanie zegar na ścianie na dole, jak każda sekunda mija.
- Wiesz gdzie byłyśmy dziś na obiedzie?- Zapytała.
- Czekałyśmy i czekałyśmy na ciebie, ale ty się nie pojawiłaś. Zamiast tego widziałyśmy, jak idziesz tuż obok nas, aby usiąść z Harrym przy innym stole.
Nie wiedziałam jak na to odpowiedzieć, ponieważ wszystko było prawdą, nie chce tego przyznać. Wiem, że z mojej strony to nie uczciwe, ale nie chcę zdać sobie z tego sprawy.
Zdenerwowana przegładziłam palcami po włosach.
- Jeśli nie masz przeciwko, muszę przygotować się do kręgli z Harrym -Powiedziałam, podchodząc do szafki.

Usłyszałam jak Layla bierze oddech za mną.

-Więc zapomniałaś o tym też? - Zapytała szepcząc, jej głos prawie był niesłyszalny. Odwróciłam się, unosząc brwi. 
- Podobno miałyśmy dziś iść do centrum handlowego. - Splunęła. 
Usta rozszerzyły się wbrew mojej woli. 
- Zapomniałam, przepraszam. 
- Nie, nie jest dobrze. To nie jest jakiś duży problem w każdym razie -Layla pomachała mi, kierując się do drzwi.
- Mogłabym odwołać plany z Harrym, będziemy mogły pójść.- Nalegałam.
-Nie jest dobrze.- Skinęła zanim otworzyła drzwi i wyszła z pokoju.
Zerknęłam na Anne, która już wstała. 
- Widzimy się jutro ? - Zapytała.
-Tak, pewnie - Skinęłam. Zrobiła to samo zanim podążyła śladami Layli i wyszła z pokoju. Słuchałam jak jej kroki stają się słabsze, aż zanikły do momentu kiedy zatrzasnęły się drzwi.

Głośno jęknęłam, zanim powróciłam do szafki, robiąc totalny chaos w moich ciuchach. Niedbale wybierając biały koronkowy top i ciemnoniebieskie dżinsy. Powoli wyszczotkowałam włosy, jak i również zęby przed włożeniem białych Tomsów. Dodałam  srebrną bransoletka od mojej babci, która włożyłam na nadgarstek. Był to prezent na moje urodziny kilka lat temu i rzadko kiedy ją używam. Pomyślałam...dlaczego nie dziś?
Skierowałam się na dół, w tym samym czasie zobaczyłam wchodząca mamę przez drzwi.
 - Cześć, kochanie. Jak minął twój dzień?- Zapytała zrzucając  płaszcz z ramion i zawiesiła go na stojaku.
- Dobrze - Uśmiechnęłam się. 
Zerknęłam na tatę, który powoli wstawał z kanapy. 
- Zastanawiałem się nad tym czy nie powinniśmy gdzieś wyjśc na obiad dzisiejszego wieczora- Zapytał, wracając do drapania się w tył głowy.
Spojrzałam na mamę, a ona na mnie
- Brzmi dobrze. Nie wychodziliśmy na obiad od wieków.
- Załatwione. Wychodzimy za dwanaście minut, wezmę szybki prysznic, nie mogę uwierzyć, że już piąta.Tata powiedział, znikając na końcu korytarza po prostu bez niczego. 
Zwróciłam się do mamy, odchrząknęłam. 
- Ja i Harry wychodzimy na kręgle. Myślisz, że  bedzie mu to przeszkadzać? Zapytałam, odnosząc się do taty.
Przesunęła się zanim odpowiedziała
- Powiedz, że idziesz do domu, którejś z dziewczyn, zrozumie -Szepnęła, klepiąc moje ramie zanim poszła w kierunku kuchni.
Kiedy dotarła zapaliła światło w salonie, z powrotem spoglądając na mnie.
- Kiedy idziecie?-Zapytała
-Niedługo, zadzwonię do Harrego.
Wyjęłam telefon z kieszonki i przewijałam kontakty aż pojawiło się jego imię. Wystarczyło tylko trzy sygnały zanim odebrał.
-Cześć, kochanie - Zanucił.
- Cześć. Kiedy wychodzimy?- Zapytałam, tłumiąc uśmiech.
-Pragniesz znów mnie zobaczyć? - Zaśmiał się
 - Zamknij się - Żartobliwie jęknęłam
 - Kiedy tylko zechcesz, na przykład teraz możemy, jeśli chcesz?.
 - Tak, tak teraz jest dobrze:
 - Zaraz będę, spotkasz mnie na końcu ulicy, tak?
 - Mhm-  zanuciłam
Szybko odłożyłam słuchawkę, kiedy usłyszałam odgłos kroków z korytarza.
- Harley, widziałaś może mój szampon? - Tata zapytał z rącznikiem w rekach.
 Potrząsnęłam głowa, ściągnęłam usta próbując stłumić śmiech.
 - Nie.
Tata posłał mi kiwnięcie głową zanim kaszlnął w rękaw.
Było cicho, gdy stał tam więc zdecydowałam się, że powinnam mu powiedzieć, iż nie będę mogła  uczestniczyć w obiedzie. 
-  Hey, idę do domy Anny, w porządku? - Zapytałam
Uniósł swoje palce do ust, jakby w głębokim zamyśleniu, zanim skinął głową.
- Jeśli twojej mamie to odpowiada to jak najbardziej mi także.
- Dziękuję - Wybuchnęłam, zmierzając w kierunku drzwi.
- Poczekaj sekundę”  Tata uciął surowo 
Uroczyście odwróciłam się z powrotem, aby ujrzeć  jego uśmiech.
- Czy twój staruszek już nie może dostać przytuliska?- Zapytał, wyciągając ramiona.
Przewróciłam oczami na niego, ale cofnęłam się ku niemu, owijając swoimi ramionami jego talie. 
- Kocham Cię, Harley.- Wymamrotał w moje ramie. 
- Ja ciebie tez kocham.  
Mimo wszystko; pomimo niesamowitej niechęci do Harrego: pomimo jego tendencji osądzania zanim pozna kogoś, nadal kocham tatę całym moim serce. I zawsze będę obojętnie w jakich okolicznościach mogę być. 
Nadal nie znalazłam sposobu żeby dobrze traktował i miał dobre zdanie o Harrym albo chociażby zaakceptować go w jakichkolwiek postaciach, sposobu bycia  lub pochodzenia, ale nie mogę na nim nic wywierać. 
Byłam jego jedyną córką, która od zawsze była malutką córeczką tatusia od kiedy się tylko urodziłam, ostatecznie zaczęłam dorastać i próbować smaku dorosłego życia, złego świata i przypuszczam, że on po prostu nie jest gotowy na ten fakt. Na dodatek jego jedyna córka przyprowadziła do domu chłopaka 
pokrytego tatuażami i kolczykami co nie bardzo w tym pomaga. 
On chce tylko chronić mnie i podjąć najlepszą decyzje dla mnie. Najlepsze z tego wszystkiego jest to, że chce abym była szczęśliwa. Nie chce, a by serce jego małej dziewczynki było złamane.
Odsunęłam się i cmoknęłam jego policzek
- Do widzenia -Zawołałam, skacząc w kierunku drzwi. 
- Pa, kochanie - Usłyszałam wołającą mamę z kuchni. 
Otworzyłam  drzwi i od razu poczułam niespodziewane chłodne powietrze, oczy wędrowały po niebie zanim zbliżyłam się do auta Harrego, słońce zaczęło chować się za obfite chmury. To dlatego nie mam zamiaru polubić jesień. Dni stają się krótsze, bardzo krótkie z porównaniem z pięknymi  i błogimi dniami lata. Podeszłam do boku samochodu i otworzyłam drzwi, nieznana rockowa piosenka rozbrzmiewała  z głośników. 
- Co? - Zaśmiał się,  nad kierownicą.
- Również ciebie witam - Powiedziałam śmiejąc się.
- Nie, to tylko, nie lubisz mojego typu muzyki ?- Zapytał, widziałam jak siłuje się z powracającym uśmiechem.
- Jest trochę za głośno, to wszystko - Odpowiedziałam. Zmniejszając ręką głośność.
- Gotowa na kręgle? - Harry zapytał, z przesadnym przyklejonym uśmiechem na jego twarzy,  
Jego oczy pozostały wlepione w drogę prze nim. 
- Nie sądzę, że mogłabym być bardziej gotowa - Ucieszyłam się.
Patrzyłam jak jego lewa dłoń złapała i puściła jego usta, zanim jego wzrok  z powrotem wrócił na drogę.
-Zastanawiałem się,  czy ty um … więc jest impreza dziś wieczorem w domu Mikego, może chciałabyś pójść?


_________________________________

Hej :) 
Przepraszam za jakiekolwiek błędy, ale jest to moje pierwsze tłumaczenie i sami wiecie. 
Dziękuje Ronnie za danie mi szansy :) Kisses :* 


poniedziałek, 27 stycznia 2014

UWAGA, UWAGA !!

Mam dla was ważną wiadomość! :)
Do ekipy tłumaczy dołączyła właśnie nowa osoba ;)
Ja aktualnie wyjechałam na ferie, a mój dostęp do internetu jest jako taki :/
Nowa tłumaczka doda nowy rozdział i na ten tydzień ona przejmuje stery ; )
Mam nadzieję, że ją polubicie bo to wspaniała osoba : )

piątek, 17 stycznia 2014

WAŻNE.

W sumie jest teraz cienko, bo nie mam czasu ;c
Pełno sprawdzianów, popraw i zaliczeń bo koniec semestru.
Przechodząc do sedna sprawy, nie wiem kiedy będzie nowy rozdział.
Postaram się to zrobić jak najszybciej, ale nie obiecuje że uda mi się to zrobić prędzej niż za tydzień ...
Weekend cały mam zawalony nauką i nawet nie znajdę czasu, żeby przetłumaczyć.
Mam nadzieję, że będziecie wyrozumiali i zrozumiecie to :)

sobota, 4 stycznia 2014

Rozdział 24.

 ______________________________________
ROZDZIAŁ DEDYKOWANY: @Miska_J2
______________________________________

Cierpliwość Harry'ego zdawała się być niebezpiecznie ku granicy wytrzymałości, kiedy zaczął przeczesywać dłonią swoje włosy i jego głos stał się wyraźnie głośniejszy.
Czułam do niego złość, naprawdę. Jego matka nie żyje, a jego ojciec był w więzieniu, nie chciałam się pytać, czy miał dziadków, albo nawet ciotkę, wujka, czy kuzynów, którzy mogliby być z nim.
Na szczęście kelnerka przyszła po kilku minutach, jej długi ciemnobrązowy kucyk podskakiwał zgodnie z rytmem jej kroków.
Wyciągnęła długopis z kieszeni i postukała wielokrotnie w koniec notesika, który trzymała.
-Co mogę wam podać do picia?- Spytała łagodnie.
 Jej ton głosu był słodki, ale mogę powiedzieć, że był jednak fałszywy i że w rzeczywistości nie chciała tam być.
Jej oczy skanowały mnie i Harry'ego, zanim ostatecznie wylądowały na mnie, jej usta powitały mnie ciepłym uśmiechem.
-Woda z cytryną - odpowiedziałam po prostu.
Kelnerka skinęła głową i przekazała swoją uwagę na Harry'ego. Nie nawiązał z nią kontaktu wzrokowego.
-Sprite - odpowiedział, wpatrując się w swoje ręce.
-Zaraz z tym wracam -powiedziała, energicznie obróciła się na pięcie i z powrotem poszła do kuchni.
Spojrzałam na Harry'ego kiedy przerwał ciszę.
-Co chcesz na pizzę?
-Pepperoni?
Harry pokiwał głową,
-Tak, brzmi dobrze.
Patrzyłam, jak oczy Harry'ego znowu wylądowały na jego rękach.
-Przepraszam -wypaliłam.
Harry zmarszczył czoło, oczy zwrócił w moją stronę. Oświetlenie w restauracji wydawało się jeszcze bardziej zielone.
-Za co?
Otworzyłam i zamknęłam usta przed przygryzieniem moje wargi. Trudno było ułożyć te słowa w mojej głowie. Po kilku sekundach postanowiłam to po prostu powiedzieć.
- No bo jesteś... sam i twoja mama...
Harry chwycił jego dolną wargę, przesuwając wokół niej palcami .
- Ja naprawdę lubię żyć w samotnie.-Wzruszył ramionami .
Zapadła cisza, zanim znów się odezwał .
- Na początku byłem trochę samotny nie mając z kim porozmawiać, nie mając nikogo do towarzystwa, ale ... przyzwyczaiłem się do ciszy.
Nastąpiła przerwa, zanim kontynuował
- A moja mama- jego głos załamał się .
Zakasłał w ramię.
- Uznała, że to był odpowiedni czas żeby odejść.
Zanim nadeszła szansa na kolejny moment niezręcznej ciszy, kelnerka wróciła z naszymi napojami.
- Proszę bardzo - zanuciła, umieszczając nasze napoje w przed nami.
- Dziękuję - wymamrotałam.
 Harry nawet nie odezwał się i natychmiast pociągnął łyk z jego słomki.
-Co mogę teraz zaproponować do jedzenia? - Spytała, niecierpliwie stukając nogą.
-Duża pizza pepperoni - Odpowiedział Harry.
Przeniósł swoje oczy na mnie, a na jego ustach pojawił się piękny uśmiech.
- Poproszę jeszcze czosnkowe sęki.
Uniosłam brwi na Harry'ego a kelnerka zrobiła to samo.
- One są naprawdę najlepsze w tej restauracji. Nie możesz wytrzymać, dopóki nie spróbujesz czosnkowych sęków Angelo.
Nie mogłam powstrzymać się od śmiechu,
-Ja po prostu nigdy wcześniej ich nie jadłam.
Oczy Harry'ego rozszerzyły się .
- Nie wiesz co jest dobre.
Uśmiech na mojej twarzy był nieunikniony, kocham widzieć Harry'ego z tak wielkim uśmiechem na twarzy i poczuciem charyzmy.
- Dobrze, cieszę się, że to zamówiłeś
- Hej, jutro jest piątek - Harry zauważył.
Jego twarz rozświetliła się, kiedy zaczął mówić.
- Tak, i? - zaśmiałam się.
- Proponuję coś zrobić.
- Co masz na myśli? - zapytałam.
- Kręgle?
- Nie pamiętam już kiedy byłam ostatni raz na kręglach- uśmiechnęłam się.
- Kręgle to jest to. - Harry mrugnął.
Nasza pizza przyszła za kilka minut wraz z cudownymi sękami Harry'ego.
- Spróbuj- podsunął mi je pod nos.
Wybrałam jeden się z koszyka.
Podniosłam go do ust, ale zatrzymałam niedaleko od nosa.
-Nieźle czuć czosnek.
-Stąd nazwa, 'czosnkowe sęki'.
Miałam niepewną minę, na co Harry tylko wywrócił oczami.
-No spróbuj- jęknął.
Zrobiłam zgodnie z instrukcją i szybko ugryzłam.
-Co? Nie smakuje ci? - Zapytał Harry.
Obejrzałam się żeby zobaczyć grymas na jego ustach. Nie mogłam wytrzymać ze śmiechu.
-Nie. To jest pyszne-śmiałam się.
-Czy nie mówiłem? - Harry drażnił się ze mną.
-Zamknij się.
-Zmuś mnie.
-O mój Boże-jęknęłam, opierając głowę na dłoniach.
Słyszałam głośny śmiech Harry'ego.
-Jedz, pizza stygnie.
Kiedy skończyliśmy jeść i zakończyliśmy naszą pozornie długą dyskusję na temat różnych rodzajów naszych ulubionych potraw, Harry zawiózł mnie do domu, zatrzymując się tym razem tuż przy krawężniku. Mój tata był już w domu, ale chyba zbyt pochłonięty czytaniem jakieś książki.
Rozpięłam swój pas i odwróciłam się do Harry'ego .
- Dzięki za dziś - Uśmiechnęłam się, a on odwdzięczył się tym samym.
- Nie ma problemu. Dziękuję, że uh... zgodziłaś się pójść ze mną.
- Nie ma za co - szepnęłam.
Harry powoli zaczął schylać się w moją stronę na jego skórzanym fotelu, a ja szybko zacisnęłam dłoń na ustach. Uniósł brwi i westchnął w moje dłonie.
- Mój oddech jest nieświeży.- Wymamrotałam przez dłoń.
Harry nie przestał jednak, na dodatek na jego ustach pojawił się uśmiech.
Patrzyłam, jak złożył pocałunek na mojej skroni.
- Dobranoc Harley - Mruknął, oblizując usta.
- Dobranoc - skinęłam głową.
Szybko otworzyłam drzwi od strony pasażera i prawie bym się potknęła co ponownie wywołało uśmiech na twarzy Harry'ego.
Żartobliwie pomachałam do niego, a on odmachał z szerokim uśmiechem, zanim zamknął drzwi samochodu, a ja weszłam do domu.
Mój ojciec jak zwykle siedział na kanapie. Jego oczy nigdy nie odrywały uwagi od malutkiego druczku, kiedy do mnie mówił.
- Witaj Harley .
Wymamrotałam "cześć" z powrotem i szybko pobiegłam do pokoju. Usiadłam na łóżku i zaczęłam wyciągać książki z plecaka, kiedy nagle poczułam, że mój telefon zaczął wibrować. Mój żołądek zaczął wypełniać się stadem motyli, kiedy wyciągnęłam telefon z kieszeni byłam rozczarowana jak zobaczyłam, że na jasnym ekranie pisze 'Layla'
-Cześć?- odpowiedziałam, mój ton głosu brzmiał na dużo bardziej szorstki.
Nie spodziewałam się, że będzie aż taki.
-Harley? - Layla zapytała.
-Ja i Anna idziemy do ciebie, musimy porozmawiać.
Zrobiło mi się gorąco.
-Mam dużo pracy domowej.
-Jesteśmy już w drodze, więc to będzie musiało poczekać.
-Dlaczego? - Zapytałam.
Przeraziłam się.
-Musimy porozmawiać.


___________________________________
SIEEEEMSON! :D 

Wiem, że miałam dodać rozdział wczoraj ale czekałam, gdyż mamy zwiastun do Keeper'a !!!!! :D
(czujecie, to jak się ciesze? xd) 

Przede wszystkim chciałabym z całego serduszka podziękować wspaniałej Oleńce! (@Miska_J2)
Poświęciła czas i zrobiła ten cudowny zwiastun! 
Na prawdę, na prawdę dziękuję skarbie! xxxx 
Nie wiem jak ci się odwdzięczę <3 

 No dobra, ale koniec gadania macie, oglądajcie to cudo! *_____* 

środa, 1 stycznia 2014

Witajcie w nowym roku! ; )

Chciałabym wam życzyć wszystkiego co najlepsze, samych sukcesów, pomyślności i czego jeszcze zapragniecie! :D

No i dla tych osób, które tak jak ja w tym roku piszą egzaminy gimnazjalne żeby były łatwe i dość dobrze nam poszły! ;)

Nie wiem, czy grono czytelników sięga wyżej, ale jeśli tak to życzę też zdania matury! :)


Mam jeszcze kilka dni wolnego zanim wrócę do szkoły i postaram się żeby nowy rozdział pojawił się jutro lub w piątek.

Potrzebuję waszej pomocy!
Czy jest wśród czytelników osoba, która zajmuje się robieniem zwiastunów na bloga? Albo chociaż znacie taką osobę?
Chciałabym urozmaicić te tłumaczenie i właśnie wspólnie z kimś zorganizować taki zwiastun tego co było i tego co będzie.
Jeśli znajdzie się ktoś taki proszę o kontakt.
Możecie pisać w komentarzach lub do mnie na Twittera >>KLIK<< .
Postaram się odwdzięczyć jeśli ktoś taki się znajdzie :) 

czwartek, 26 grudnia 2013

Rozdział 23.

Po bardzo udanym meczu siatkówki z Harrym i jego kolegami i sześciu mega długich lekcjach udałam się do stołówki. Tym razem Harry zaskoczył mnie tym, że już siedział przy stole z obiadem.
Ruszyłam w jego stronę, siedział odwrócony plecami a ja usiadłam na przeciwko niego.
-Jesteś tu dość wcześnie.-powiedziałam i od razu oderwałam jego ciemnozielone oczy od ekranu telefonu.
-Tak jakoś wyszło -Uśmiechnął się.
-Co tam dzisiaj się wydarzyło? - spytałam, chwytając batonik muesli i paczkę chipsów z mojego plecaka.
Harry wzruszył ramionami,
-Nic wielkiego. Mikey dostał karę na języku angielskim bo na środku klasy krzyknął "cipa"- Harry roześmiał się.
-Powinna byłaś zobaczyć minę nauczyciela, to było cholernie zabawne. A jak u ciebie?
Już miałam powiedzieć tak samo, że nic wielkiego, ale przypomniało mi się o małej karteczce w mojej kieszeni.
- Mam dla ciebie numer Ben'a .
Sięgnęłam do kieszeni po karteczkę i wręczyłam ją Harry'emu.
- Powiedział, że uwielbia z tobą rozmawiać - dodałam.
- Dzięki - Harry skinął głową przed dodaniem numeru w swoim telefonie.
- Rozmawiasz z Ben'em? - Zapytał odrywają wzrok od niebieskiego ekranu.
Zmarszczyłam czoło,
- Tak ?
Jego oczy skierowały się na jego ręce.
- O czym?
Byłam zdezorientowany tym, że zadawał trochę głupie pytania.
- Zostaliśmy przydzieleni razem do projektu szkolnego, rozmawialiśmy po prostu o projekcie.
Harry wpatrywał się i skinął głową.
- W porządku - powiedział po prostu.
Miałam już coś powiedzieć , kiedy Harry odchrząknął.
- Um ... zastanawiam się, może chcesz iść ze mną na pizze po szkole? To nic nadzwyczajnego oczywiście, akurat znam tą miłą pizzerię kilka przecznic od mojego domu i może chciałabyś tam ze mną pójść?
-Jasne. Po prostu muszę zadzwonić do mamy zaraz po szkole i powiedzieć jej, że nie będzie mnie na czas.
-Lubię twoją mamę- Harry uśmiechnął się.
-A to dlaczego? - Zapytałam.
-Wiem, że ona widzi we mnie kogoś lepszego niż wskazuje na to mój wygląd.- Wzruszył ramionami.
Po tym, jak nic nie powiedział, Harry westchnął.
-Myślę, że ona wie, że cie nie skrzywdzę. -Dodał.
Zadzwonił dzwonek, sygnalizujący koniec lekcji.
-Idę zadzwonić do mojej mamy -. Poinformowałam Harry'ego jak zaczęliśmy iść w kierunku wyjścia  na zewnątrz do szkolnego parkingu.
Harry pokiwał głową.
-W porządku. Możesz jej powiedzieć, że nie będziemy zbyt długo, obiecuję. Odpoczniemy chwilę, a potem odwiozę cie do domu żebyś zdążyła zrobić jeszcze pracę domową- Zakończył swoją "przemowę" z żartobliwym uśmiechem.
-Możemy zostać tak długo jak chcesz, to nie będzie miało znaczenia dla mojej mamy - Roześmiałam się.
-Na pewno? Może masz dużo pracy domowej?
-Nie bardzo, tylko kilka zadań z matmy.
Harry tylko uśmiechnął się szerzej, kiedy doszliśmy do samochodu. Oboje weszliśmy i odjechaliśmy unikając tłoku, który zazwyczaj był spowodowany przez innych uczniów.
Po około dziesięciu minutach jazdy i dyskusji na temat najlepszych dodatków do pizzy zatrzymaliśmy się przed ciemnym, czerwonym budynkiem z cegły, który został nieoczekiwanie wypełniony masą ludzi o trzeciej po południu. Na szyldzie widniała nazwa "Angelo", co od razu mi się skojarzyło.
-Mój tata zamawia tutaj dużo rzeczy na wynos, zazwyczaj w każdą niedzielę -Mówiłam, patrząc na Harry'ego.
-Przynajmniej ja i twój tata możemy zgodzić się w jednej kwestii.-Harry roześmiał się.
-Co to jest? - Zapytałem z uśmiechem.
-Ich jedzenie jest genialne.
Harry wziął moją rękę, kiedy weszliśmy przez drzwi.
Kilka głów odwróciło się w naszą stronę, ale szybko wrócili do mówienia i jedzenia, kiedy zobaczyli, że to tylko dwoje nastolatków. Prowadził mnie do stolika w rogu restauracji, z dala od wszystkich innych. Wziąłem głęboki oddech przez nos, zapach sosu pomidorowego i włoskich dań pobudził moje zmysły.
Usiadłam naprzeciwko Harry'ego i złożyłam nogę na nogę.
-Jak często tu przychodzisz? - Spytałam, opierając łokcie na szczycie stołu i podtrzymałam głowę w dłoniach.
-Zazwyczaj raz w tygodniu lub dwa, jeśli jestem w nastroju na włoskie jedzenie lub coś-Wzruszył ramionami.
-Przychodzisz sam? - zapytałam, ale zabrzmiało bardziej jak oświadczenie.
Harry skinął głową i zakaszlał w ramię,
-Tak -Wymamrotał. Jego oczy spotkały moje, a on przygryzł wargę. Wiedziałam, że myśli o czymś z roztargnieniem więc zapytałam.
-Co?
Potrząsnął głową.
-Nic.
-Harry, powiedz mi- Praktycznie błagałam.
Podeszłam żeby chwycić jego rękę, która leżała na stole, ale kiedy chciałam to zrobić on ją zabrał i położył na kolanie.
-To nic takiego. - Powtórzył, ale tym razem w jego słowach można było wyczuć jakiś jad.
Po krótkim milczeniu odezwałam się,
-Możesz powiedzieć mi wszystko -Szepnęłam.
Jego oczy zwęziły się, ale złagodził wzrok kiedy spojrzał na mnie. Wziął głęboki oddech.
-Ja tylko ... to jest po prostu, myślę, że powinnaś wiedzieć, że mieszkam sam.
Wątpliwość pojawiła się w mojej głowie, a ja niechętnie przygryzłam moją dolną wargę, zastanawiając się, czy to było właściwie zadać tak osobiste pytanie. Zanim mogłam nawet o tym pomyśleć, Harry zaczął mówić.
-Mój ojciec jest w więzieniu. Zabił mężczyznę. Było kilka świadków i niezaprzeczalnych dowodów. Został skazany na więzienie, bez możliwości wyjścia za kaucją.- mówił bardzo wolno.
-Nadal nie wiem, dlaczego to zrobił.- wyszeptał.
Było cicho a Harry kontynuował dalej.
-Nie mam też żadnego rodzeństwa jestem jedynakiem.
Po tym, jak po raz kolejny nic nie powiedziałam, bo nie miałam pojęcia, jak odpowiedzieć na tą nową dawkę informacji, Harry zmarszczył brwi i odwrócił głowę, aby spojrzeć w stronę kuchni. Jego palce mocno biły w szklany stół.
-Gdzie jest ta cholerna kelnerka?


______________________________________
Dawno tutaj coś nie pisałam ;p 
Chciałam od razu przeprosić za ten megaaa poślizg, ale nie dałam rady wcześniej przetłumaczyć, na prawdę.
Wiem, że święta się już kończą, ale chociaż na tą końcówkę już wam złożę życzenia ;D 

Tak więc dużo zdrowia, szczęścia no i co najważniejsze spełnienia waszych wszystkich marzeń ! 

I na prawie sam koniec życzenia od naszych chłopców ! :* 


Aaa no i mam nadzieję że uda mi się przetłumaczyć nowy rozdział po sylwestrze ! :)

Przypominam wam o HASHTAGU #KeeperTranslation  :)

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Rozdział 22.

Moje oczy rozszerzyły się na jej słowa ,
- J-jak się dowiedziałaś ? - jęknęłam.
- Szczerze mówiąc kochanie to było oczywiste. Jak byś szła do Anny założyła byś stare, workowate dresy i bluzę, a nie sukienkę na specjalną okazję - Roześmiała się .
Zaczęłam sie powoli śmiać, kiedy zdałam sobie sprawę jakie mogę być konsekwencje tego, co mówiła moja mama.
-Nie martw się, nie powiem ojcu, - wyszeptała.
- Dziękuję - westchnęłam .
Myślałam, że już chce wyjść, ale przysunęła się do mnie bliżej. Uśmiech na jej twarzy był coraz większy.
- Więc jak było? - zapytała z szeroko otwartymi oczami.
- Dobrze, na prawdę dobrze. - zaśmiałam się.
- Gdzie cie zabrał? - pytała dalej.
- Do tej słodkiej kawiarenki- uśmiechnęłam się.
Moja mama uniosła brew,
- Zapłacił? - spytała.
- Nalegał - wzruszyłam ramionami.
- To było miłe z jego strony - Moja mama uśmiechnęła się.
- Wiem -skinęłam  głową.
- Trudno teraz znaleźć tak uprzejmego chłopca w twoim wieku- mama westchnęła, pocierając ręką po czole.
- Wiem - powtórzyłam.
- Co tata robi? - zapytałam, spuszczając wzrok na moje paznokcie.
- Ogląda telewizję - wymamrotała.
- Co on tu jeszcze robi? Powinien za chwilę wychodzić wychodzić do pracy, a siedzi przed tv - żartowałam .
- Och znasz ojca, wiesz, że jemu nigdy dość - roześmiała się .
Po drażniącym momencie ciszy, mama zaczęła mówić.
- On po prostu nie chcę, żeby ktoś się skrzywdził i zranił. Nie złość się na niego - szepnęła.
- Wiem - wymamrotałam.
- Harry wydaje się dobrym człowiekiem - mama mruknęła, co mnie przyprawiło o śmiech.
- Tak, jest. Jest o wiele słodszy niż wygląda- uśmiechnęłam się.
- Twój ojciec zrozumie to, kochanie. Nie martw się - uśmiechnęła się .
- Dobranoc Harley - powiedziała, kierując się w stronę drzwi.
- Dobranoc - wymamrotałam .
Zanim zniknęła korytarzem , spojrzała na mnie z uniesionymi brwiami ,
-Mam nadzieję, że nie będzie żadnych gości wpuszczanych przez okno późno w nocy, co?- spytała żartobliwie.
Poczułam przypływ ciepła na policzkach,
-Nie, nie- wyjąkałam.
-Lepiej żeby nie było - roześmiała się, zamykając za sobą drzwi.
Następnego ranka obudziłam się wcześniej niż zwykle, co dało mi wystarczająco dużo czasu, aby wybrać ładny strój i zająć się moim makijażem. Założyłam czerwony top z koronkowymi wstawkami, granatowe jeansy i parę moich białych conversów. Włosy zaplotłam w francuski warkocz, mój makijaż składał się z pomalowanych rzęs, eyelinera i lekkiego muśnięcia różem na policzkach. Zasunęłam drzwi mojej sypialni i udałam się na dół, zapach gofrów napełnił moje zmysły.
-Pachnie nieziemsko -powiedziałam, jak weszłam do kuchni, moje oczy spotkały talerz parujących gofrów stojący na blacie. Były już z masłem i syropem klonowym, co praktycznie  zwiększyło mój apetyt na ten widok.
-Czy to dla mnie? - Zapytałam, patrząc na moją mamę, która nalewała sobie kawę.
-Mhm-skinęła głową.
-Dzięki-uśmiechnęłam się, biorąc talerz wraz z nożem i widelcem.
Kiedy skończyłam jeść, wychyliłam głowę do salonu, gdzie zastałam pustą kanapę.
-Gdzie jest tata? - Zapytałam, odwracając głowę, aby spojrzeć  na moją mamę.
Wzięła nonszalancko łyk kawy.
-Wyszedł wcześniej do pracy - wzruszyła ramionami.
-Och- to wszystko co powiedziałam.
-Jestem gotowa już -Wymamrotałam, chwytając moją torbę z książkami i kierując się w stronę drzwi.
-Do zobaczenia kochanie po szkole, miej dobry dzień - powiedziała
-Cześć mamo -Krzyknęłam, otwierając drzwi i zamykając je za sobą.
Odwróciłam się, oczy szeroko mi się otworzyły jak zobaczyłam Harry'ego, który opierając się o jego samochód stał przed moim domem. Gigantyczny uśmiech na jego twarzy odzwierciedlał mój. Nie widziałam jego oczu, ponieważ były ukryte za jego czarnymi okularami.
-Widziałem jak twój tata wyszedł i pomyślałem, że poczekam na ciebie -Harry wzruszył ramionami, kiedy podeszłam do niego.
-Dziękuję- zanuciłam, niepewnie owijając ramiona wokół jego talii. Czułam, że przesuwają się niespokojnie pod moim dotykiem, co spowodowało, że zacieśniłam uścisk jeszcze mocniej
-Zaraz, o co w tym wszystkim chodzi? - Zapytał, unosząc brew.
Wzruszając ramionami w odpowiedzi, co sprawiło, że Harry zaczął się śmiać.
Powoli objął mnie w talii, kołysząc się z nami w tę i z powrotem.
-Nigdy jednak nie powiedziałem, że to mi się nie podoba- Zamruczał mi do ucha.
Poczułam rumieniec na policzkach.
-Chodź idziemy, dziwnie to wygląda tutaj.
Słyszałam głęboki chichot Harry'ego jak biegł do siedzenia kierowcy.
Zanim miał szansę, aby włączyć silnik postanowiłam odezwać się.
-Moja mama wie - wyjąkałam.
Harry zmarszczył brwi się na początku, a potem jego oczy sie rozszerzyły.
-Co powiedziała? - Zapytał, jego słowa wychodziły prawie tak, jakby to był szept.
Nie mogłem się powstrzymać uśmiechu.
-Nie powie tacie.
Patrzyłam, jak Harry zacisnął ręce wokół kierownicy.
-Tak, ale nie możemy tak po prostu ukrywać naszego związku w tajemnicy przed nim.
Naszego związku.
Postanowiłam zignorować jego dobór słów i zmienić temat.
-Postaram się dzisiaj zdobyć numer Ben'a dla ciebie.
-Ok, dzięki- Harry wymamrotał.
-Widziałeś go ostatnio? - spytałam, opierając głowę o zimną szybę drzwi samochodu.
-Nie - po prostu odpowiedział.
Pozostał spokojny aż zatrzymaliśmy się przy szkole, biorąc mnie za rękę, gdy tylko zaczęliśmy iść chodnikiem. Czułam wszystkie oczy skierowane na nas.

____________________________

Hej, hej ! :D 

czy wy też uważacie, że Harry zrobił się przy Harley taki havdfhsrvgj *.* ?
Strasznie mi się to podoba! 


Mam nadzieję, że nie będziecie musieli teraz czekać tak długo na rozdział, aczkolwiek nie wiem jaka będzie sytuacja u mnie w szkole. 

Jak mówiłam, na bieżąco informowałam was, kiedy pojawi się rozdział, dodając tweety z hashtagiem #KeeperTranslation na moim prywatnym twitterze >>>KLIK<<<

TYM SAMYM PRZYPOMINAM I ZACHĘCAM WAS DO DODAWANIA W WASZYCH TWEETACH HASHTAGU #KeeperTranslation, CO POZWOLI MI ZOBACZYĆ, CO SĄDZICIE O ROZDZIAŁACH I TŁUMACZENIU.


WSPOMNĘ TEŻ, ŻE JA SAMA BĘDĘ DODAWAŁA TWEETY Z TYM HASHTAGIEM, GDZIE BĘDZIECIE MOGLI DOWIEDZIEĆ SIĘ M.IN KIEDY POJAWI SIĘ ROZDZIAŁ I RÓŻNE SPRAWY ORGANIZACYJNE BLOGA ; ) 

Nie wiem, czy zwróciliście na to uwagę, ale w prawym górnym roku jest licznik wyświetleń, który niedawno wybił 100 000 ! 
Nawet nie wiecie jak się cieszę ! 
Wiem, że to nie ja założyłam ten blog, ale jestem już z wami kilkanaście rozdziałów i staram się nie zaniedbywać bloga (czy może jest inaczej?) .

Dobra lolz, koniec tych moich żali, do następnegoo razu ! xxx